Zabawki dla dachowców cz.1

Witam jestem właścicielem dachowca o imieniu Rudy. Historia z nim związana jest o tyle interesująca, że byłem świadkiem jak jego matkę, śliczną rudą kotkę zamieszkującą wieś ,na której się wychowałem zaatakowała sowa i niestety zabiła. Prawa natury są pod tym względem nieubłagane ,a przyczyną konfliktu stała się upolowana przez kotkę mysz.

 Jednym z jej malutkich wtedy kociąt i zarazem najbardziej cwanym był samiec, którego przygarnąłem pod swoje skrzydła i tak już ze mną został. Przez pięć lat przerobił on już całe mnóstwo przedmiotów, które służyły mu do zabawy. Wchodząc pewnego dnia do domu po ciężkim dniu pracy i widząc mój pokój w dosłownie ruinie stwierdziłem, że muszę kupić mu jakieś zabawki bo dostanę szału.

Po odwiedzeniu kilkunastu sklepów z szeroką ofertą zabawek dla kotów nie znalazłem dosłownie nic. Rudy miał to do siebie, że uwielbiał wprost skakać i polować na różnego rodzaju latające rzeczy. Po miesiącu frustracji związanej z moim kotem wymyśliłem co mogłoby go zainteresować i dać mi święty spokój, a przede wszystkim ograniczyć zniszczenia.

 Stworzyłem więc projekt zabawki. Zawsze miałem smykałkę do budowania różnego rodzaju elektronicznych rzeczy, więc w jednym miejscu pokoju przytwierdziłem dziwny mechanizm. Cały osprzęt przytwierdzony do sufitu składa się z kilkunastu silniczków które poruszają linką, na której samym końcu wisi paproszek lub piórko nasączone kocimiętką.

Gdybyście zobaczyli co się dzieje jak włączam maszynę, a kot dostaje furii myśliwego i zaczyna zasuwać za uciekającą zwierzyną. Zabawki tego rodzaju posiadają problem z linką, ponieważ z reguły po godzinnej zabawie kot może ostrymi pazurami ją przeciąć, lecz rozwiązałem ten problem mojej zabawki instalując bardzo grubą, a zarazem przezroczystą plecionkę wędkarską.

Całą szpulę zamontowałem przy silniczkach, więc kiedy kot ją zetrze lub przetnie wyciągam ze szpuli kolejne metry i zabawa zaczyna się na nowo. Efektem mojej pomysłowości stała się zabawka, która nie tylko sprawia, że mój kot ma co robić ale także ograniczyła zniszczenia dokonywane przez kota do niezbędnego minimum.

Comments are closed.