Zabawki – zrób to sam cz.5

Jako pracownik schroniska dla bezdomnych psów często spotykam się z naprawdę skrzywdzonymi zwierzętami. Przerażające jest to, że człowiek jest wstanie tak dużą krzywdę wyrządzić niewinnemu psu. Zajmując się jako wolontariusz porzuconymi psami często natrafiam na różnego rodzaju skrzywienia psychiczne bezdomnych mieszkańców ulic. Kilka razy zdarzyło mi się zajmować psem rasy pit bull ,który przez swojego pana z łysa głową i głęboką tęsknotą za rozumem w oczach uczył go ylko i wyłącznie agresji.

Decyzją kierownictwa schroniska było uśpienie i wszyscy położyli na nim krzyżyk. Pomyślałem ,że spróbuje go oduczyć agresji ,a że był pieskiem zaledwie 3 miesięcznym postawnowiłem popracować z nim przy pomocy własnoręcznie wykonanej zabawki. Dostałem miesiąc czasu więc od razu przystąpiłem do dzieła. Pies atakował ludzi więc ze skóry wykonałem model człowieka i aby pies miał z takim rodzajem zabawki przyjemne skojarzenia pokryłem go płynem wydzielającym bardzo przyjemnym zapachem dla psa ,który kojarzył mu się z przyjemnością. Jest to rodzaj swoistego rodzaju feromonu.

Rozpoczynając szkolenie byłem nastawiony sceptycznie bo wiem, że ciężko jest oduczyć z natury agresywnego zwierzaka agresji. Pracowałem z nim 4h dziennie. Po dwóch tygodniach pracy i nasączania skórzanej zabawki w kształcie człowieka pies zaczął na widok kukiełki lizać ją. UZnałem, że to dobry znak ale zabawka to jedno ,a żywy człowiek to już zupełnie inna bajka. po 18 dniach pies zaczął dobrze reagować na mnie i kukłę.

Dużo ryzykowałem tworząc ten rodzaj zabawki, ponieważ mogło się okazać, że zacznie ją gryźć, więc kiedy efekty się pojawiły to zrobiłem dość ryzykowny eksperyment. Sam posmarowałem się tym płynem i przez tydzień spędzaliśmy wspólnie 4 godziny dziennie na zabawie. Pies nie atakował a reagował merdaniem ogonem. To był dobry znak. Wkońcu przyszedł na czas kierownictwa odnośnie życia pit bulla.

Zaprosiłem wszystkich i poprosiłem ochotnika ,który miał wejść żeby sprawdzić czy pies zaatakuje. Kierownik podjął się wyzwania i wszedł. Efekt był niesamowity, ponieważ pies nie tylko skoczył na pana Kowalskiego ale po wylizaniu jego twarzy przytulił się do niego i zasnął. Udało się! Pies dziś ma nową rodzinę ,która bardzo go kocha ,a ja udowodniłem, że każdego psa da się wychować i uratowałem szczeniaka od śmierci.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.