Zabawki – zrób to sam cz.1

Jak posiadzacz cudownej kotki o imieniu psotka często zastanawiałem się jak możnaby zainteresować ją zabawą. Kupowałem różnego rodzaju zabawki w sklepach zoologicznych, lecz po dwóch dniach zabawy darzyła nowe zabawki za setki słotych jedynie obojętnością.

Matwiło mnie to, ponieważ jako mieszkaniec bloku bardzo rzadko mogę ją zabarać na spacer, a brak ruch powodował, że roznosiła ją energia i robiła sobie zabawki z przedmiotów codziennego użytku. Pewnego razu zainteresowały ją sznurówki moich wyjściowych butów. Porót do domu do dziś jest dla mnie bardzo traumatycznym wspomnieniem. Mianowicie buty jako zabawki straciły swój pierwotny kształt i zaczęły przypominać bezkształtną masę skóry i resztek zamszowych wypełnień. Pomyślałem wtedy, że muszę coś wymyślić. Zacząłem szukać ciekawych pomysłów na zabawki, które mogłyby dać psotce powód do zabawy i ruchu.

Przeszukując internet natrafiłem na bardzo prostu pomysł oparty na bazie kulki wełny. Znalazłem w domu stary aparat komórkowy i po godzinach walki wyjąłem z niego aparat wibrujący ,którego następnie owinąłem dużą ilością wełny. Jako, że od wczesnego dzieciństwa miałem żyłkę do elektroniki to przerobiłem go troszkę ,także po włączeniu kulka drgała ,a dzieki małej wadze wełniana kulka podskakiwała i latała w rózne strony. Psotka od razu podłapała ten rodzaj zabawki i do dziś spędza długie godziny na nieprzerwanej zabawie. Pomysł okazał się tak dobry, że moi znajomi poprosili mnie abym zrobił kilka egzemplarzy również dla ich włochatych pociech. Czytając później artykuły poświęcone tematyce kociego behiawioryzmu natrafiłem na ciekawy artykuł, który opisywał temat zakorznionego instynktu zabijania ,a co za tym idzie ścigania ofiary i atakowania jej z zaskoczenia.

Zabawki, które stworzyłem doskonale pasują to naturalnych zachowań kotów. Dzięki temu kotka tak mocno wprawiła się w polowaniu ,że kiedy zabieram ją do domku na wsi moich rodziców populacja myszy i nornic drastycznie się zmniejsza. Nie ukrywam, że bawiąca się psotka to tak uroczy i pocieszny widok, że spędzam długie godziny na obserwacji jej zabaw na dywanie w domu i mam przy tym kupę śmiechu.
Kotka jest wybiegana i z opinii weterynarza, z którego usług korzystam od momentu kiedy przygarnałem psotkę wiem, że jej stan psychofizyczny dzięki tym zabawą jest bardzo dobry, a kotka jest zdrowa silna i bardzo szczęśliwa.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.